SelfEdu24 by Aneta Lange-Kępczyńska

Zaloguj
Miłość rodzicielska

Miłość rodzicielska - moc uzdrowicielska?

Dziś Światowy Dzień Wcześniaka. Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy po raz pierwszy mogłam przytulić swoją córeczkę… Przyszła na świat trochę ponad miesiąc przed planowanym terminem porodu, w stanie ciężkim, z niewykształconymi jak należy płuckami, ale walczyła dzielnie, podobnie jak my z mężem i cały personel lekarski CSK MSW, a najważniejsze nie poddać się, kiedy istnieje choćby cień nadziei…

Dziś jesteśmy szczęśliwymi rodzicami tryskającej energią trzylatki. Ale początek był bardzo trudny. W zasadzie poród przedwczesny nie powinien być dla nas zaskoczeniem, od dłuższego czasu leżałam w szpitalu na „patologii ciąży” i lekarze informowali nas o dużym zagrożeniu. Byłam naprawdę pod bardzo dobrą opieką fachowców. Liczyliśmy z mężem każdy zakończony sukcesem tydzień – pamiętam naszą radość w 28. tygodniu ciąży, gdzie szanse przeżycia dzidziusia sięgały już 96%. A jednak, gdy nadszedł ten dzień, to był prawdziwy szok, na który nie byliśmy psychicznie przygotowani…

Po cesarce zwijałam się z bólu, z drenem w brzuchu, nie mogąc się nawet obrócić na łóżku, ale to było nic w porównaniu z uczuciem smutku i cierpienia, jaki towarzyszył mi z powodu tego, że maleństwa nie mogło być przy mnie, a inne młode mamy z radością tuliły swoje dzieci do piersi. Potem widok córeczki, podłączonej do respiratora, kroplówek i masy urządzeń, koniecznych do jej przeżycia. Pamiętam też swoje załamanie, gdy zapytałam panią doktor, czy córeczka przeżyje i zapadła głęboka cisza…, a potem wiele słów o jej ciężkim stanie.

Z tego trudnego okresu zapamiętałam też ciepłe słowa profesora, który uspokajał mnie, że malutka potrzebuje czasu, a także znajdujące się w korytarzu szpitalnym zdjęcia uśmiechniętych dzieci, które przyszły na świat również przedwcześnie, a mimo to przeżyły. Bardzo mi to pomogło… Pozytywne myślenie jest niezmiernie ważne. Dlatego też piszę dziś o tym na blogu i trzymam kciuki za innych rodziców, którzy być może teraz walczą o życie swoich pociech.

U nas po tygodniu smutku nadeszły upragnione chwile radości. Pierwsze kangurowanie! Dla niewtajemniczonych, to moment, kiedy matka lub także tata, czy inna najbliższa osoba dla dziecka, może przytulić swojego maluszka – ciało do ciała. Cudowne uczucie. Dziecko słyszy bicie serca tulącej go osoby i najczęściej uspokaja się lub zasypia, będąc lekko kołysane naturalnym ruchem oddychania. Moja córcia mruczała :) i wtulała się bardzo mocno. Od tego momentu nastąpił wyraźny przełom, a z każdym dniem smutne chwile zacierały się pod wpływem nowych doznań – dotyku, nauki karmienia (bo córeczka musiała dopiero wykształcić sobie odruch ssania) i pielęgnacji.

Było mnóstwo nieprzespanych nocy i choć solidarnie dzieliliśmy z mężem opiekę nad córcią oraz pomagała nam bardzo mocno babcia, to i tak nie było łatwo… Ale nie ma co narzekać, bez wątpienia - to były i są najcudowniejsze chwile w naszym życiu, za które jesteśmy bardzo wdzięczni prof. Arturowi Jakimiukowi i całemu personelowi medycznemu CSK MSW, dzięki którym nasza córeczka jest dzisiaj z nami.

 

selfedu24TAGIselfedu24
rozwój dziecka ciąża wcześniaki
selfedu24KOMENTARZEselfedu24
blog roku
selfedu24INSTAGRAMselfedu24

@selfedu24.pl
Copyright © 2015 Wszelkie prawa zastrzeżone, selfedu24.pl
Projekt i wykonanie: skyagency.pl - strony internetowe